Muzyka klasyczna dla dzieci – naprawdę taka obca?
W polskiej szkole edukacja muzyczna jest bardzo ograniczona czasowo. Jako osobny przedmiot zaczyna się od klasy IV - najczęściej jedna godzina tygodniowo. W większości szkół znika całkowicie już w klasie VIII. Oznacza to, że dla większości uczniów systemowa edukacja muzyczna kończy się około 13.-14. roku życia.
Trudno w tak ograniczonym czasie zbudować realną relację z muzyką - szczególnie jeśli zajęcia koncentrują się na zaliczeniu materiału, podstawach notacji czy encyklopedycznej wiedzy o kompozytorach.
W mniejszych miejscowościach, gdzie nie ma filharmonii ani stałej oferty koncertowej, dzieci często nie mają nawet punktu zaczepienia. Nie mijają budynku po drodze do szkoły, nie słyszą o koncertach w rozmowach dorosłych. A jeśli coś nie istnieje w codziennym doświadczeniu, trudno oczekiwać, że stanie się naturalną częścią świata dziecka.
A jednak w tej samej rozmowie pojawia się coś zaskakującego.
„Kiedy słuchaliśmy Lacrimosy, okazywało się, że dzieci kojarzą ją z produkcji Netflixa. Ten Mozart wcale nie jest im tak obcy, jak nam się wydaje.”
Muzyka klasyczna nie zniknęła z kultury. Ona jest w filmach, reklamach, kreskówkach. Tyle że często nie jest nazywana po imieniu.
Może więc dzieci nie „nie lubią” klasyki. Może po prostu nie wiedzą, że już ją znają.
Lekcje muzyki w szkole – kontakt czy rozwój?
Wiele dorosłych osób zapytanych o wspomnienia z lekcji muzyki odpowiada: flet, hymn, zaliczenie piosenki, ocena.
Marta zauważa:
„Muzyka w szkole często kojarzy się z zadaniem do wykonania, a nie z przeżyciem. Zaliczenie piosenki solo przed klasą – i to jest muzyka.”
W takiej formule trudno budować relację z muzyką. Jeśli głównym doświadczeniem jest stres, porównywanie i ocena, dziecko może zacząć myśleć, że muzyka jest dla „tych zdolnych”, a nie dla wszystkich.
Kasia mówi wprost:
„Najgorsze jest szufladkowanie. To zdanie: ‘ty nie masz talentu’. Ono potrafi zostać z człowiekiem na lata.”
A przecież edukacja muzyczna nie powinna polegać na selekcji. Jej celem nie jest wyłonienie zawodowych muzyków, ale budowanie wrażliwości i umiejętności słuchania.
Czy trzeba znać nuty, żeby rozumieć muzykę?
W rozmowie padło bardzo ważne pytanie:
„Czy trzeba znać nuty, żeby być świadomym odbiorcą muzyki?”
Znajomość zapisu nutowego jest niezbędna, jeśli ktoś chce zostać zawodowym muzykiem. Ale czy jest konieczna, żeby czerpać z muzyki radość, spokój, inspirację?
„To, co znamy i rozumiemy, automatycznie zaczynamy lubić” – mówi Marta.
Jeśli dziecko (i dorosły) ma możliwość osłuchania się z różnorodną muzyką – klasyczną, jazzową, folkową – jego „muzyczny słownik” się poszerza. A z nim rośnie ciekawość.
Może więc edukacja muzyczna powinna zaczynać się od słuchania, nie od ocen?
Czym jest umuzykalnienie?
W rozmowie wracamy do pojęcia, które dziś rzadko pojawia się w przestrzeni publicznej – umuzykalnienie.
„Według słownika języka polskiego to budowanie zamiłowania do muzyki” – przypomina Kasia. – „Nie ma tam mowy o tym, że trzeba grać na fortepianie czy znać nuty. Chodzi o rozwijanie ogólnych umiejętności muzycznych i zamiłowania.”
To ważne rozróżnienie. System szkolnictwa muzycznego w Polsce jest nastawiony na kształcenie muzyków zawodowych. Ale gdzie jest przestrzeń dla tych, którzy po prostu chcą nauczyć się słuchać?
Co możemy zrobić jako rodzice?
Nie chodzi o rewolucję w systemie. Raczej o małe kroki.
Marta podsumowuje to bardzo prosto:
„Może warto zacząć od siebie. Posłuchać czegoś innego niż zwykle. Wyjść ze swojej muzycznej bańki.”
Nie musi to być od razu koncert symfoniczny. Może to być jazz, folk, muzyka filmowa. Może być wspólne słuchanie w domu, rozmowa o tym, co słyszymy, co czujemy.
Muzyka klasyczna dla dzieci nie musi być osobnym „projektem edukacyjnym”. Może być naturalnym elementem codzienności – tak jak kiedyś w bajkach Disneya, gdzie symfoniczna orkiestra była tłem dla opowieści.
Muzyka jest dla każdego
Być może największym problemem nie jest to, że dzieci nie lubią Mozarta. Może problemem jest to, że wielu dorosłych przestało wierzyć, że muzyka jest dla nich.
„To, co znamy, rozumiemy i doświadczamy, zaczynamy lubić. I ta kula śnieżna zaczyna się toczyć.”
Całej tej rozmowy - o szkole, filharmonii, blokadach i świadomym słuchaniu - opowiadamy szerzej w naszym podcaście.
🎙️ Posłuchaj odcinka tutaj: